Notatka kuratorska

Milcząca Świątynia Materii

Wystawa ta stanowi kontynuację refleksji rozpoczętej wraz z L'Origine du Monde, prezentowaną na Enter Art Fair w Kopenhadze. Jeśli pierwszy rozdział stawiał pytanie o początek wszystkiego, drugi pyta o to, co dzieje się dalej: jak materia staje się życiem i jak życie z kolei uczy się samo siebie przedstawiać.

Ziemia nie jest nieruchoma. Oddycha, przesuwa się i odnawia w cyklach zbyt powolnych dla oka, lecz widocznych na przestrzeni wieków. Woda żłobi kamień. Kamień rozpada się w glebę. Gleba karmi to, co wyrasta. A to, co wyrasta, w końcu zaczyna czuć, pamiętać, sięgać po sens. Gdzieś w tym łańcuchu pojawia się życie, a wraz z nim pierwszy gest przedstawienia: potrzeba zaznaczenia, nadania kształtu, pozostawienia śladu.

Wystawa ta podąża tym łańcuchem poprzez różne sposoby pracy z materią. Niektórzy artyści śledzą narodziny formy poprzez wodę, tusz, farbę i metal, pokazując, jak płynny gest może osadzić się w czymś stałym i trwałym, jak erozja, utlenianie i sam czas pozostawiają swój ślad na powierzchni. Inni zwracają się ku skórze ziemi, jej glinie, włóknom, jej cichym fakturom, nadając formę podłożu pod naszymi stopami nie jako czemuś, co żyje i oddycha samo z siebie, lecz jako czemuś, co przechowuje pamięć, co nosi ślad tego, co po nim przeszło.

A za tym wszystkim kryje się coś bardziej intymnego: dłoń, gest, pozostawiony znak. Obecność nie potrzebuje twarzy ani ciała; żyje w pociągnięciu pędzla, w zagięciu gliny, w rysie pozostawionej na metalowej powierzchni. To, co dzieje się pod ziemią, może nie różnić się tak bardzo od tego, co dzieje się w nas.

Jak napisał niegdyś Lavoisier, nic nie ginie, nic nie powstaje, wszystko ulega przemianie. Woda staje się kamieniem. Kamień staje się glebą. Glina wypalana jest w formę. Ziemia jest ciałem w ciągłej transformacji.

Przejście przez tę wystawę to przypomnienie, że bardzo wcześnie ludzie poczuli potrzebę przedstawiania, zaznaczania, tworzenia, a potrzeba ta nigdy nas tak naprawdę nie opuściła. Pozostaje ona po cichu impulsem tak starym jak my sami. Każde dzieło sztuki stoi niczym współczesny artefakt, który mówi wiele, nie wypowiadając ani jednego słowa.